MinkySzał


Minky jest wszędzie.

Sama przyznam, że przedmioty, zabawki z minky uwielbiam oglądać i przytulać i inne takie. Jednak gdy mam szyć minky.… ale o tym później.

Czym jest minky? Minky to poliester, najnowszej generacji. Ma właściwości oddychające, a przy tym jest gruby i ciepły. Latem nie spowoduje przegrzania, więc sprawdzi się na wieczornych spacerach lub jako okrycie po kąpieli. Nie należy jednak zapominać, że to polar, a więc raczej nie powinno się go używać przy wielkich upałach.

No dobrze, ale co z oryginalnością minky, o którą toczą się boje na forach, aukcjach i innych internetach? Twórcą minky jest amerykańska firma Shannon Fabrics, i to ona sprzedaje “oryginalny” minky o gramaturze min. 380 na metr kwadratowy. Jest on dostępny w wielu trwale tłoczonych i drukowanych wzorach w takim sklepie jak np. CraftoholicShop.  Dzianina jest miękka i przyjemna w dotyku. Mimo że jest sztuczna, nie jest nadmiernie ślizga, Nie można jej prasować, ponieważ jest to poliester i nie dość że można rozprasować tłoczenia to jeszcze po prostu ją uszkodzić. Przy odpowiednim praniu tłoczenia się nie spłycają.

A jakie jeszcze wady ma minky? Dwie, i to najgorsze z możliwych (moim skromnym zdaniem). Strasznie ciężko się go szyje. Jest zupełnym zaprzeczeniem tego jak wygląda, gdy siada się z minky do wykrajania i szycia. Jego kosmate drobinki kruszą się paskudnie obłażąc wszystko: nożyczki, stół, ręce, podłogę, spodnie, włosy.… minky jest wszędzie… do tego jego grubość i rozciągliwość oraz gładkość sprawiają że rozłazi się na maszynie, rozciąga i przesuwa. Prawdziwy koszmar, jeśli się nie zrobi fastrygi lub nie użyje niemal całego pudełka szpilek.

Nie da się ukryć, że oryginalne minky musi kosztować. Dlatego też i finalne produkty wykonane z minky od Shannon Fabrics nie należą do najtańszych. Cena samego materiału to jedno, jeśli dodamy gimnastykę przy szyciu, czasem kocyk o wymiarach 100/75 może kosztować nawet 150 zł!

Dobrze, że sprzedawca nęci… ale nie oszukuje.

Długo szukałam alternatywy dla kocyków za 150 zł. Bardzo chciałam, by moje dziecię też uczestniczyło w minky-szale, a równocześnie mój portfel nie zanosił się szlochem. Pierwsze kupione minky, to był dramat. Cieniutki, makabrycznie sztuczny i ślizgi materiał z ledwo co tłoczonymi kropkami. Już nawet nie pamiętam, czy gorzej się szyło, czy gorzej wyglądało. Miał gramturę 265/m2. Tego rodzaju dzianinę znajdziecie na allegro. Ostatnio nawet zauważyłam, że ukrywa się pod perełką 440g/mb. Taki minky zrobi się nijaki już po kilku praniach.

 

Ba, nawet prasowanie kocyka po stronie bawełnianej wyprostuje ledwo wytłoczone kropki. Z tego minky finalny produkt nie zedrze z nas łacha, ale nie ma co się oszukiwać… nie zachwyci. I długo nie posłuży. Niestety, nawet cena nie jest wyznacznikiem materiału czy produktu jaki kupujemy. Trzeba po prostu pytać sprzedawcę o gramaturę materiału i/lub producenta. Jeśli nie usłyszymy jednoznacznej odpowiedzi, nie kupujmy. Nie warto.

No dobrze, dlaczego więc mój kocyk o wymiarach 90/120 kosztuje 120 zł? Ponieważ znalazłam całkiem fajną alternatywę dla minky od Shannon Fabrics. Gramatura mojego minky to min. 360/m2. (ostatnio już tylko 380g/m2). Wyraźnie i trwale tłoczone kropki, miękkość i grubość dorównująca oryginałowi. Skąd? Od PlushMinky. Jakość materiału jest naprawdę wysoka, cena nie morduje portfela  no i najważniejsze: posiadają atest “Bezpieczny dla dziecka”.

I choć w szyciu jest tak samo tragiczny jak “oryginał” to szyję dla Was. Bo sami przyznajcie, czy efekt końcowy nie jest wspaniały?