Hand made dla odważnych


Czyli jak kupować rękodzieło?

Mieszkając w Sztumie, gdzie tak naprawdę niewiele się dzieje, zaczęłam rozwijać swoją pasję — szycie. Rozwijając ją, doszłam do momentu, gdy zapragnęłam się nią dzielić. Przecież nie każdy musi mieć maszynę, umieć szyć i jeszcze mieć na to czas. Z drugiej strony, sama będąc mamą (jeszcze nie szyjącą) uwielbiałam (i dalej uwielbiam) magię produktu hand made. Ludzie, którzy cenią hand made dzielą się na dwa typy:

  1. producenci hand made — tacy jak ja — znajdą swój hand made i zaczną tworzyć
  2. kupcy hand made — nie mają czasu lub chęci na tworzenie, ale chętnie kupią coś ładnego

Problem jednak z hand made jest taki, że jego dostępność w pewnym sensie jest ograniczona. Owszem, konkurencja w internecie jest duża, multum dostępnych kocyków i innych bajerów dla dzieci.… ale sama z doświadczenia wiem, że zawsze lepiej poznać twórce zanim kupi się jego produkt. A internet to nieograniczone morze.… anonimowości. A co za tym idzie nie koniecznie dobrej jakości. Ponad to większa część ręcznie robionych przedmiotów dostępnych w internecie nie jest wykonywana w ramach działalności gospodarczej. Prawda jest taka, że “dorobić” może dziś każdy, zarobić nie koniecznie.

W dużych miastach jest trochę inaczej. Przede wszystkim dlatego, że zmienia się wizerunek tzw. pasmanterii. Są to kreatywne miejsca, z ofertą nie tylko oryginalnych materiałów i szerokiej gamy dodatków krawieckich, ale także gotowych produktów czy choćby warsztatów. Do tego różne kiermasze, jarmarki organizowane coraz częściej… to wszystko sprawia, że łatwiej “dotknąć” ręcznie szytych akcesoriów, niż w miejscowościach takich jak Malbork czy Sztum.

Jednak nie ma co się oszukiwać, jechać do Gdańska tylko po materiał, albo jedną poduszkę? I to jeszcze z dzieckiem na plecach?

Realia w takich małych miasteczkach również są inne. Chętnych na kupno kocyka znalazło by się dużo, jednak pozostaje albo internet albo wycieczka do większego miasta. Ewentualnie oczekiwanie na okazyjny kiermasz. Nie wielu jest rękodzielników tak odważnych (lub szalonych) by zdecydować się na stacjonarny punkt w małej miejscowości. Sądzę, że głównym powodem są koszty prowadzenia działalności gospodarczej, których sama doświadczam. Dodać do tego ogrom pracy, w skład którego nie koniecznie wchodzi tworzenie  i już zniechęcenie na starcie gotowe. Jednak to temat na inny wpis z zupełnie innym tematem.

No dobrze, jak w takim razie kupować hand made w mniejszych miejscowościach? Do wyboru jest kilka opcji: możesz odwiedzić Fistaszka 😉 bardzo chętnie Ciebie poznamy, dowiemy się o potrzebach Twoich i maluszka i dopasujemy produkt do Was 🙂 Jeśli masz daleko do Fistaszka,  pozostaje Ci internet, wycieczka na kiermasz lub do punktu w Twojej okolicy. Oczywiście zakupy przez internet wiążą się zawsze z ryzykiem. Albo kupisz w dużym markowym sklepie internetowym i zapłacisz za względny spokój, albo dasz komuś dorobić, ale nie będziesz pewny co kupujesz.

Na co więc zwrócić uwagę?

O kupowaniu produktów z minky pisałam tu. Znajdziesz tam informację o co pytać i na co się uczulić. Natomiast warto zwrócić uwagę czy kupujemy od osoby, która prowadzi działalność gospodarczą, czy od kogoś kto sobie “dorabia”.

Nawet mały przedsiębiorca na pewno będzie droższy niż “dorobkiewicz”, jednak w przypadku wadliwego towaru (zdarza się czasem, nawet najlepszym) nie odeśle Cię z kwitkiem. Legalny rękodzielnik nie będzie myślał tylko by zarobić, ale by stworzyć markę i zbudować renomę. Dla niego ważne jest tworzenie ale i zadowolony klient. Dlatego tez kupując w sklepie masz prawo reklamować produkt, oczekiwać rzetelnych informacji o źródle pochodzenia użytych materiałów i technice jaka została zastosowana.